Puchar Narodów Afryki. Senegal odesłany przez... czwartoligowca



David Alvarez z... czwartoligowego hiszpańskiego UP Langreo przesądził o odpadnięciu Senegalu, jednego z faworytów turnieju, z Pucharu Narodów Afryki. W ostatniej minucie środowego meczu strzelił zwycięską bramkę dla współgospodarza - Gwinei Równikowej (2:1).

Senegal, nazywany "Lwami Terangi", do tej pory ani razu nie triumfował w mistrzostwach kontynentu. Tym razem zaliczany był do faworytów, ponieważ w eliminacjach odpadły: broniący tytułu Egipt oraz Kamerun, Nigeria, czy Republika Południowej Afryki i Algieria.

Tymczasem w fazie grupowej Senegalczycy przegrali już dwa spotkania, na inaugurację 1:2 z Zambią, i nie mają szans na awans do ćwierćfinału. Do rozegrania pozostał im mecz z Libią. Przed czterema laty, w podobnych okolicznościach, z funkcją trenera Senegalu pożegnał się Henryk Kasperczak.

Decydujący okazał się gol Alvareza w ostatniej minucie dramatycznej konfrontacji (Senegal wyrównał na 1:1 w 89. minucie) w mieście Bata. Na co dzień ten zawodnik występuje zaledwie w czwartej lidze hiszpańskiej. Co ciekawe, zespół współgospodarza (z Gabonem) imprezy oparty jest na piłkarzach urodzonych i wychowanych właśnie w Hiszpanii. Po końcowym gwizdku na boisko wbiegli kibice i wspólnie z graczami świętowali sukces.

Z kolei w ekipie Senegalu występują gwiazdy z lig: francuskiej (Moussa Sow - Lille, Mamadou Niang - większość kariery spędził Olympique Marsylia, obecnie Al Sadd z Kataru) i angielskiej (Demba Ba, Papiss Cisse - obaj Newcastle United).

sport.pl